Witam w Podróży po Nowe Życie

Ten blog ma pomóc mnie i innym w odnalezieniu sensu życia, o tym co odkryłam poszukując siebie, o pasjach, które pomagają mi przetrwać ten ciężki czas. Zapraszam w podróż po nowe życie:)

Smiley face
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emocje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emocje. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 lutego 2014

Chandry ciąg dalszy..........

10 komentarzy:
Co się ze mną dzieje, z tyloma rzeczami dałam już radę, taka byłam silna i mocna (tak przynajmniej mi się zdawało), a wczoraj pękłam, zmuszam się, aby nikt nie zauważył, że jest źle. Założyłam znowu swoją maskę i uśmiech nr 5 - jest super, wszystko jest dobrze, mam wspaniałe życie.
Dobrze, że mam bloga, gdzie mogę dzisiaj się wyżalić i dać upust temu, co wewnętrznie przeżywam.

Został mi miesiąc, aby znaleźć pracę. Już coraz trudniej jest mi chodzić do obecnej pracy i odpowiadać na pytania kolegów, czy coś znalazłam. Nie jestem ze skały, mam uczucia i emocje, przecież jak znajdę to się dowiedzą. Wkurza mnie ich zdziwienie, że tyle szukam i nic. Co mam zrobić - no nic, nie znalazłam pracy i tyle. Czy jestem taka beznadziejna i głupia, że nie mogę nic znaleźć?
Jak pomyślę, że jutro znowu mam rano wstać, iść do roboty, udawać, że wszystko jest ok, to nie powiem, co mi się chce. Zmęczona już tym wszystkim jestem.
Nie mogę się zrelaksować, już nawet moje robótki ręczne mi nie pomagają, nic nie jest tak jak powinno być.
Nawet burak tzn. eks mnie wkurza. Czy mu zazdroszczę? Tak, zazdroszczę. Bawi się świetnie, ma kochankę, nową rodzinę, super pracę i wszystko mu się układa. A ja jestem w czarnej d... - nie mam pracy, nie mam nikogo (choć czy warto), a moje życie, które cały czas próbuję poukładać i gdy mi się trochę udaje to rozwala się - jak domek z kart.
Mam tydzień ferii z synem, muszę chodzić do pracy (muszę zrobić wypłaty, zusy i inne pierdoły do których nie mam już głowy). Mojego Skarba musiałam zostawić u rodziców. Będę biegać między pracą, domem i domem rodziców, aby pobyć z synem, zorganizować jakieś atrakcje, aby całego tygodnia nie spędził przed komputerem. A burak - kochanka przywiozła go dzisiaj do kościoła (syn miał święcenie świec - ma w tym roku komunię), a potem pojechali, chyba do niej (prawdopodobnie nie ma swoich dzieci w domu), mają cały tydzień dla siebie grr......
Wkurzam się - na moją bezsilność, na to, że poświęciłam siebie, a teraz mam za to zapłacone. Zrezygnowałam z wszystkiego dla dobra rodziny, nie poszłam na podyplomówkę, bo nie było pieniędzy i rodzina na tym ucierpi, nie czytałam książek, bo musiałam w domu mieć sterylnie (takie wymogi buraka), brakowało już czasu na literaturę (codziennie sprzątać mieszkanie - przecież to było chore), nie interesowałam się niczym poza tym co ugotować na obiad (burak miał wymagania - "fracunski piesek"), cały dzień spędzałam tylko z synem, bo on robił karierę i nie miał czasu na rodzinę. Hmm.... teraz zbieram owoce swojej głupoty, tego że dałam zrobić z siebie niewolnicę.

Ale nie mogę już płakać "nad rozlanym mlekiem", muszę znowu zebrać się w sobie i wstać. Zadzwoniła moja bardzo dobra znajoma (przyjaciółka z liceum) i dostałam od niej "klapsa". Oj przydał się - wiedziała kiedy zadzwonić - jak wylewam łzy nad postem.
Uświadomiła mi, że ciągle robię coś wbrew sobie, przecież nie muszę iść do pracy, mam jeszcze zaległy urlop i czas go wykorzystać, na to aby polenić się z synem, czas żeby w końcu ze spokojem poszukać pracy. Czas na nic nie robienie. Ma rację od środy biorę urlop do końca tygodnia i odpoczywam. Po drugie, pracę w końcu znajdę - niedługo zaczynam kurs. Będę miała pół roku zasiłku z bezrobocia i mam alimenty, więc nie umrę z głodu - będzie skromniej, ale dam radę. Po trzecie, życie jeszcze przede mną i zawsze jest czas, aby zacząć wszystko od początku. Najważniejsze, wyciągnij lekcje i nie popełnij drugi raz tego samego błędu - bądź sobą, nie rób nic wbrew sobie. Ciesz się tym, że odzyskujesz powoli siebie, nadrabiasz zaległości w literaturze, odkrywasz swoje pasje i nie musisz już być na usługi buraka, masz czas dla siebie.
Dziękuję Ci Kochana za dzisiejszy telefon,
dziękuję, że jesteście, czytacie i wspieracie.
Już mi lepiej, chyba musiałam to z siebie wyrzucić.
Czas poprawić sobie humor, wezmę kąpiel, nałożę maseczkę na twarz i poczytam w wannie - uwielbiam to.

Zachęcam do czytania dalej...