Witam w Podróży po Nowe Życie

Ten blog ma pomóc mnie i innym w odnalezieniu sensu życia, o tym co odkryłam poszukując siebie, o pasjach, które pomagają mi przetrwać ten ciężki czas. Zapraszam w podróż po nowe życie:)

Smiley face
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łyżwy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łyżwy. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 lutego 2014

Odpoczywam

7 komentarzy:
Mam urlop i odpoczywam - to była dobra decyzja, aby zrobić sobie kilka dni wolnego.
Nareszcie się wyspałam i od razu człowiek lepiej się czuje. Z synem zjedliśmy śniadanie w łóżku oglądając tv. Wiem, że to strasznie niewychowawcze, ale od czasu do czasu można sobie na to pozwolić. Po wielkim lenistwie stwierdziliśmy, że przyszedł czas aby ruszyć nasze dupeczki z łóżka i się poruszać. Pojechaliśmy na łyżwy - bardzo polubiliśmy tę formę rozrywki, później był obiadek. Po południu syna odwiedził kolega z klasy. Chłopcy zajęli się sobą, a ja miałam czas, aby usiąść do laptopa i zając się szukaniem pracy. Znalazłam kilka ofert, wysłałam dokumenty aplikacyjne - zobaczymy może w końcu się uda.
Potrzebowałam takiego dnia, aby nigdzie się nie spieszyć,gonić.

Zachęcam do czytania dalej...

niedziela, 5 stycznia 2014

Wszystko mnie boli!

4 komentarze:
Właśnie leżę  obolała w łóżku z lampką wina..... każdy ruch sprawia ból, ale warto było.
Może od początku, koleżanka zaproponowała abyśmy z dziećmi wybrali się na lodowisko. Pierwsza myśl o rany przecież ja nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz miałam łyżwy na nogach, a syn nie umie jeździć, nie damy rady. Ale chwila, chwila.... co my nie damy rady, pewnie, że damy, no i jazda po przygodę - na lodowisko .
Było super, syn dostał "misia" plastikowy stelaż, którego się trzymał i mógł poczuć się troszkę pewniej, a ja pierwsze parę kroków i i wylądowałam na czterech literach. Oj zabolało, jak ostatnia "pokraka" próbowałam wstać, gdyby nie ten "cholerny miś" chyba nie dałabym rady. W końcu się pozbierałam i już troszkę ostrożniej, wolniej stawiałam swoje pierwsze kroki po latach  na lodowisku.
Bawiliśmy się świetnie, ja w końcu przypomniałam sobie jak się jeździ na łyżwach, właściwie zaczęło mi wychodzić gdy wyrzuciłam z siebie "cykora" czyli strach.
Niezłą lekcję dzisiaj miałam  - jak będę ciągle się bała i wmawiała sobie, że się mnie nie uda, nie dam rady, to tak będzie, a zrób Nicisole jak dzisiaj wygoń w końcu ze swojego życia strach, zacznij żyć.
Najwyżej zaboli d... , ale mimo bólu tyłka tak jestem z siebie dumna, dałam radę i za dwa tygodnie (w mój weekend z synem) idziemy poszaleć na lodowisko:).


Zachęcam do czytania dalej...