Wczoraj byłam z synem i jego klasą na wycieczce jako dodatkowy opiekun grupy.
Byliśmy w "Słodkie czary mary" i rzeczywiście było słodko i czary mary.
Na początku Panie pokazały nam jak się robi karmel - wszystkie składniki, barwniki i aromaty były naturalne, żadnych konserwantów.
Karmel Panie barwiły na różne kolory, potem czekały, aż troszkę zastygnie, a później czarowały, ugniatały ten karmel, który pod wpływem tego ugniatania zmieniał odcień, na koniec z tych wyczarowanych kolorów ułożyły tęczę i zrobiły wałek z którego robiły lizaki i cukierki.
My też mieliśmy swoje pięć minut, każde dziecko zrobiło swojego lizaka i ja też. Nasze słodkości miały smak poziomkowy. Niestety na zdjęciach nie ma lizaków wykonanych przeze mnie i syna, gdyż zostały zjedzone - pychotka były.


