Witam w Podróży po Nowe Życie

Ten blog ma pomóc mnie i innym w odnalezieniu sensu życia, o tym co odkryłam poszukując siebie, o pasjach, które pomagają mi przetrwać ten ciężki czas. Zapraszam w podróż po nowe życie:)

Smiley face
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bitwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bitwa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozmowa z synem:)

3 komentarze:
Już jest u taty.
Bardzo się denerwował, że tata ma po niego przyjść, boi się, że Sylwestra spędzi u kochanki taty z jej dziećmi.
Dzisiaj pękł, płakał, pytał dlaczego tata woli tamtą rodzinę, dlaczego przestał kochać mnie, dlaczego jak jest z nią i jej dziećmi to tata woli tamte dzieci. To do nich się uśmiecha i z nimi rozmawia, a dla niego jest w 40 %, że kiedy tata dzwoni do niego, to słyszy tamte dzieci i że jest mu przykro, że tata jest tam, a nie tu z nim. Jak mu jest ciężko gdy tata rozmawia z tymi dziećmi, a jego nawet nie zauważa. Jak czuje się samotny, gdy jest u kochanki taty. Nienawidzi wakacji z tatą i jego nową rodziną, pyta się po co go tata zabiera, jak tak więcej czasu poświęca tamtej rodzinie, że marzy, aby wyjechać sam z tatą.
Jak trudno jest mi to wszystko wytłumaczyć, sama na te wszystkie pytania nie znam odpowiedzi. Co mam mówić, on potrzebuje jego miłości i zrozumienia, on potrzebuje taty.
Ja też pękłam, płakałam razem z synem, powiedziałam, że też nie rozumiem dlaczego, ale wiem jedno, że gdyby nie tata i nasza miłość, nie było by go na świecie i że tata zawsze będzie ważny w moim sercu, ponieważ dzięki niemu mam Jego, mam dla kogo żyć, że jest moją radością i jestem dumna, że mam takiego syna, że bardzo go kocham.
Jak boli, gdy słyszę od swojego dziecka, że tata mnie nienawidzi i jak przychodzi do niego to widzi tę nienawiść, jak mu opowiada złe rzeczy o mnie. Przecież to jest tylko dziewięciolatek, to za dużo dla niego, już nasze rozstanie jest dla niego traumą, to po co to wszystko, czemu ma to służyć, przecież oboje kochamy nasze dziecko (tak myślę) i chcemy dla niego jak najlepiej.
Prosi mnie syn żebym to powiedziała tacie jak on się czuje, że jest zazdrosny o jego nową rodzinę, że ona (kochanka) rozbiła naszą rodzinę, że zabrała mu tatę, bo on nie ma odwagi, bo boi się że jak to powie to tata przestanie go kochać. Ale jak ja mam to zrobić, jak mam mu o tym powiedzieć, przecież on tego nie zrozumie, usłyszę tak jak ostatnio, że jestem zazdrosna, że jestem beznadziejna. Taka rozmowa nic nie pomoże, a nawet zaszkodzi.
Czy będzie jeszcze normalnie?
Serce mi pęka, gdy wiem, że mój skarb czuję się samotny, że musi pracować i zasługiwać na miłość ojca.
Przepraszam, dzisiaj piszę nieskładnie, ale ten żal i ból wyrzucony przez syna, dobił mnie. Cały czas jestem na polu bitwy na której nie chcę być, nie chcę walczyć, a ciągle jestem atakowana. Wiem tylko tyle - musisz się bronić!!! Jak omijam jeden cios, za chwilę dostaję następny, czy silniejszy? To zależy - jeżeli są skierowany tylko we mnie to już tak nie boli, ale jeżeli dostaje te ciosy syn to boli z podwójną siłą. Czy tę wojnę ja wywołałam odchodząc od niego, składając pozew o rozwód z orzekaniem o winie, wyprowadzając się? Pierwszy raz zrobiłam coś przeciwko niemu, pierwszy raz postawiłam się. A może powinnam tak żyć dla syna, eks w jednym pokoju, ja w drugim, on czasami u kochanki sam, czasami z dzieckiem, tego chciał eks, takiego życia, ale czy ja bym dała radę, tłumaczył przecież, że to jego koleżanka u której czasami śpi, jeździ z nią na wakacje i dziećmi, przecież tak jest dobrze, tylko dla kogo? Dla niego, na pewno nie dla syna i dla mnie. Teraz mam swój azyl z synem, nasz dom, w którym jest pięknie ubrana choinka, w którym ma miłość i spokój. Powiedział mi dzisiaj, że tu czuje się bezpiecznie i dobrze, że jest wesoło, że widzi jak się uśmiecham, że kocha to miejsce bo wie, że gdy przychodzi od taty to ja tam na niego czekam.

Zachęcam do czytania dalej...