Witam w Podróży po Nowe Życie

Ten blog ma pomóc mnie i innym w odnalezieniu sensu życia, o tym co odkryłam poszukując siebie, o pasjach, które pomagają mi przetrwać ten ciężki czas. Zapraszam w podróż po nowe życie:)

Smiley face
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 stycznia 2014

Teraz ja!

3 komentarze:
Przyszedł czas, aby zadbać o siebie.
Całe małżeństwo nie myślałam o sobie, tylko o eks i jego potrzebach. On się dokształcał, szkolił, uczył się języka i rozwijał, a ja miałam owszem chodzić do pracy, ale przede wszystkim zajmować się domem. Nie powiem, gdy czułam się kochana i szanowana ten układ nie przeszkadzał mi zbytnio - jeżeli mąż jest szczęśliwy to żona również (ha ha).
Gdy wspominałam o jakimś kursie, czy podyplomówce słyszałam: Kochanie nie mamy na to pieniędzy, a zresztą ucierpi na tym nasza rodzina, po co chce się uczyć dalej przecież on jest mężczyzną i zadba o to, aby nic nam nie brakowało - potulnie wracałam na swoje miejsce w "szeregu" - no cóż głupia byłam, że nie zawalczyłam o siebie. Czas nadrobić zaległości i nie popełnić drugi raz tego samego błędu.

Skończyłam studia, kierunek bankowość, specjalizacja kredyty hipoteczne - nigdy nie podjęłam pracy w banku, pracowałam w małych biurach na stanowisku sekretarka, spec. ds. administracyjnych, nauczyłam się z małą pomocą koleżanki z biura księgowego, płac i kadr, no i prowadziłam je w obecnej firmie, ale żadna ze mnie kadrowa.

Przyszedł czas i dojrzałam, aby powiedzieć - TERAZ JA. Czas na to aby być troszkę egoistą i zadbać o siebie. Czas na to aby podjąć decyzję co dalej, w którym kierunku pójść.
Nie chcę być już sekretarką, chce mieć konkretny zawód.
Pierwszy krok już zrobiony - kurs języka angielskiego
Teraz czas na drugi (na razie nie piszę, aby nie zapeszyć)


Trzymajcie kciuki:)









Zachęcam do czytania dalej...

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozmowa z synem:)

3 komentarze:
Już jest u taty.
Bardzo się denerwował, że tata ma po niego przyjść, boi się, że Sylwestra spędzi u kochanki taty z jej dziećmi.
Dzisiaj pękł, płakał, pytał dlaczego tata woli tamtą rodzinę, dlaczego przestał kochać mnie, dlaczego jak jest z nią i jej dziećmi to tata woli tamte dzieci. To do nich się uśmiecha i z nimi rozmawia, a dla niego jest w 40 %, że kiedy tata dzwoni do niego, to słyszy tamte dzieci i że jest mu przykro, że tata jest tam, a nie tu z nim. Jak mu jest ciężko gdy tata rozmawia z tymi dziećmi, a jego nawet nie zauważa. Jak czuje się samotny, gdy jest u kochanki taty. Nienawidzi wakacji z tatą i jego nową rodziną, pyta się po co go tata zabiera, jak tak więcej czasu poświęca tamtej rodzinie, że marzy, aby wyjechać sam z tatą.
Jak trudno jest mi to wszystko wytłumaczyć, sama na te wszystkie pytania nie znam odpowiedzi. Co mam mówić, on potrzebuje jego miłości i zrozumienia, on potrzebuje taty.
Ja też pękłam, płakałam razem z synem, powiedziałam, że też nie rozumiem dlaczego, ale wiem jedno, że gdyby nie tata i nasza miłość, nie było by go na świecie i że tata zawsze będzie ważny w moim sercu, ponieważ dzięki niemu mam Jego, mam dla kogo żyć, że jest moją radością i jestem dumna, że mam takiego syna, że bardzo go kocham.
Jak boli, gdy słyszę od swojego dziecka, że tata mnie nienawidzi i jak przychodzi do niego to widzi tę nienawiść, jak mu opowiada złe rzeczy o mnie. Przecież to jest tylko dziewięciolatek, to za dużo dla niego, już nasze rozstanie jest dla niego traumą, to po co to wszystko, czemu ma to służyć, przecież oboje kochamy nasze dziecko (tak myślę) i chcemy dla niego jak najlepiej.
Prosi mnie syn żebym to powiedziała tacie jak on się czuje, że jest zazdrosny o jego nową rodzinę, że ona (kochanka) rozbiła naszą rodzinę, że zabrała mu tatę, bo on nie ma odwagi, bo boi się że jak to powie to tata przestanie go kochać. Ale jak ja mam to zrobić, jak mam mu o tym powiedzieć, przecież on tego nie zrozumie, usłyszę tak jak ostatnio, że jestem zazdrosna, że jestem beznadziejna. Taka rozmowa nic nie pomoże, a nawet zaszkodzi.
Czy będzie jeszcze normalnie?
Serce mi pęka, gdy wiem, że mój skarb czuję się samotny, że musi pracować i zasługiwać na miłość ojca.
Przepraszam, dzisiaj piszę nieskładnie, ale ten żal i ból wyrzucony przez syna, dobił mnie. Cały czas jestem na polu bitwy na której nie chcę być, nie chcę walczyć, a ciągle jestem atakowana. Wiem tylko tyle - musisz się bronić!!! Jak omijam jeden cios, za chwilę dostaję następny, czy silniejszy? To zależy - jeżeli są skierowany tylko we mnie to już tak nie boli, ale jeżeli dostaje te ciosy syn to boli z podwójną siłą. Czy tę wojnę ja wywołałam odchodząc od niego, składając pozew o rozwód z orzekaniem o winie, wyprowadzając się? Pierwszy raz zrobiłam coś przeciwko niemu, pierwszy raz postawiłam się. A może powinnam tak żyć dla syna, eks w jednym pokoju, ja w drugim, on czasami u kochanki sam, czasami z dzieckiem, tego chciał eks, takiego życia, ale czy ja bym dała radę, tłumaczył przecież, że to jego koleżanka u której czasami śpi, jeździ z nią na wakacje i dziećmi, przecież tak jest dobrze, tylko dla kogo? Dla niego, na pewno nie dla syna i dla mnie. Teraz mam swój azyl z synem, nasz dom, w którym jest pięknie ubrana choinka, w którym ma miłość i spokój. Powiedział mi dzisiaj, że tu czuje się bezpiecznie i dobrze, że jest wesoło, że widzi jak się uśmiecham, że kocha to miejsce bo wie, że gdy przychodzi od taty to ja tam na niego czekam.

Zachęcam do czytania dalej...

czwartek, 26 grudnia 2013

Czekam, tęsknie i próbuje sobie to wszystko poukładać

2 komentarze:

Czekam na syna, ma przyjść od ojca o 21.
Święta czas miłości, czas spędzony z rodziną - dziwnie to brzmi, moja rodzina - już jej nie ma. Wigilia spędzona wspólnie z synem, moimi rodzicami, siostrą i jej rodziną. Był to cudowny wieczór, pełen radości, bo miałam dziecko przy sobie. Wczoraj już o 14 musiałam oddać mój skarb ojcu (ja wiem ojciec dla syna jest bardzo ważny, dziecko potrzebuje dwójki rodziców), ale jest to nadal dla mnie bardzo trudne, niezrozumiałe, że nie jesteśmy już razem - nie tworzymy rodziny.
Wczoraj dla mnie Święta się skończyły, pojawił się znów strach i obawa. Dlaczego tak jest, że kochanka jest ważniejsza, dlaczego zabiera tam nasze dziecko - przecież ona nigdy nie będzie matką dla niego, dlaczego wmawia mu, że ja matka jestem niedobra, że ona jest cudowna, a ja chora psychicznie i nie powinien ze mną mieszkać, dlaczego swoją nienawiść do mnie wyładowuje na swoim dziecku. Przecież to nie ja zdradziłam, to nie ja przestałam kochać i skąd to granie synem, skąd tyle nienawiści do mnie???????????????
Za dużo pytań i żadnej odpowiedzi, trudno to wszystko sobie w głowie poukładać. Dałam mu wolną rękę, wyprowadziłam się, mówię synowi, że tata go kocha, staram się być dla dziecka wsparciem, chcę dać mu poczucie bezpieczeństwa. Układam sobie moje życie na nowo, bez niego, nie wtrącam się. A on cały czas walczy, ciągle atakuje, nie daje mi i synowi spokoju, dlaczego? Ma co chciał, przecież ją wybrał i niech żyje swoim szczęściem i pozwoli mi żyć, układać się na nowo.
Dosyć żali, uśmiech na usta, za chwilę będę miała dziecko, muszę być silna, uśmiechnięta dla niego, bo on teraz jest najważniejszy, muszę dać mu wparcie, którego dzisiaj zapewne będzie potrzebował. Każda wizyta u kochanki powoduje, ze syn się boi, jest zazdrosny o tatę, o tamte dzieci, boli go gdy widzi jak tata całuje tamtą kobietę. Muszę być za chwilę silna, gdy będzie mi mówił o swoim strachu, muszę go mocno przytulić i powiedzieć jak bardzo go kocham i tata też go kocha.
Boże daj mi siłę i spokój.
Pozdrawiam serdecznie

Zachęcam do czytania dalej...

wtorek, 24 grudnia 2013

Przygotowania do Świąt zakończone

3 komentarze:

Dziś już Wigilia, mieszkanie posprzątane, jedzonko gotowe, placki upieczone, pierogi ulepione, ozdoby i stroiki świąteczne zrobione, choinka ubrana. Wieczorem z synem i moimi rodzicami podzielimy się opłatkiem i wspólnie zjemy kolację, a po kolacji ma przyjechać siostra z rodzinką. Będzie wspólne śpiewanie kolęd i prezenty, których nie mogą doczekać się dzieci.
Te święta będą inne, już przygotowania były inne. Zadbałam o to, aby syn uczestniczył w tych pracach przed świętami. Był to bardzo miło wspólnie spędzony czas. Jak wiele radości sprawiły nam porządki, robienie ozdób świątecznych, czy wspólne gotowanie. Syn uwielbia pomagać w kuchni.

Tak jest inaczej, spokojniej i radośniej. Nie musiałam sprostać wymaganiom już prawie byłego męża, nie było "nerwówki" - ustawiania mnie co mam zrobić, gdzie jeszcze nie posprzątałam, dlaczego zrobiłam bałagan w kuchni podczas przygotowywania potraw i dlaczego tyle pieniędzy wydałam. Nie musiałam się tłumaczyć, nie musiałam gonić czas.
Tak będą inne, nie usiądziemy już pełną rodziną do wspólnej kolacji, ale czy będą gorsze - NIE, będą takie jakie chce:)))
Kochani życzę Wam zdrowych, radosnych a przede wszystkim spokojnych Świąt Bożego Narodzenia, niech ten czas będzie pełen miłości i dobroci z serca.

Zachęcam do czytania dalej...

niedziela, 15 grudnia 2013

Twórczy weekend

2 komentarze:

Weekend bez syna - już jest inaczej, nie siedzę, nie płaczę, nie rozpaczam, że rodzina już nie jest rodziną, że syn u ojca lub ojca i kochanki, a ja sama. Jeszcze boli, jeszcze jest smutno, że ten czas powinniśmy spędzać wspólnie - mama, tata i dziecko, ale tego już nie ma.
Ten weekend był twórczy. W piątek zorganizowałam u siebie "Twórcze mamy" (organizujemy je raz miesiącu  u jednej z mam i działamy twórczo). W piątek robiłyśmy stroiki - a oto moje dzieła.

 Było dużo śmiechu, stroiki wyszły bardzo ładne.
Wczoraj i dziś robiłam bombki wstążkowe.

Spokojny weekend, wyciszyłam się przy robótkach ręcznych. A teraz z utęsknieniem czekam na syna. Już powinien przyjść. Życzę miłego tygodnia
Zachęcam do czytania dalej...

niedziela, 3 listopada 2013

Kolejny samotny weekend

1 komentarz:

Kolejny samotny weekend - tzn. bez dziecka. Strasznie bolą te dni kiedy syn jest u ojca i jego kochanki. Dzisiaj byli razem na basenie, czy tworzą rodzinę, czy są rodziną, a gdzie w tym wszystkim jestem ja, mama jego dziecka i jeszcze żona. Nie da się mnie wymazać gumką, ja jestem i dla syna zawsze będę. On ma tylko namiastkę naszego dziecka - co drugi weekend i raz lub dwa razy w tygodniu.  A gdzie w tym wszystkim jest nasz syn, dwa domy, dwie rodziny. Za dużo tego dla mnie, nie ogarniam tego. Boli....., że nasze dziecko musi przez to przechodzić, że nie ma norlamnej zdrowej rodziny.
Staram się wypełnić sobie czas, gdy jestem sama - spotkanie z koleżankami, czasem zakupy, nadrabianie zaległości domowych. I co z tego gdy w sercu jest pustka. Dzisiaj rano byłam z koleżanką na zakupach po ozdoby i to dzieła, które w tym smutku wyczarowałam. Jak się Wam podobają?




Zachęcam do czytania dalej...