Witam w Podróży po Nowe Życie

Ten blog ma pomóc mnie i innym w odnalezieniu sensu życia, o tym co odkryłam poszukując siebie, o pasjach, które pomagają mi przetrwać ten ciężki czas. Zapraszam w podróż po nowe życie:)

Smiley face
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą głos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą głos. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 stycznia 2014

Brak słów:(

3 komentarze:
Wczoraj była radość, a dziś rozczarowanie.

Przed świętami byłam na rozmowie o pracę - wczoraj dostaje telefon, że gość decyduje się mnie zatrudnić i mam przyjechać aby omówić moje obowiązki i warunki zatrudnienia. Co czuje radość i strach przed czymś nowym, ale chyba większą radość - nie będę od marca bezrobotna.

Jadę na spotkanie, podekscytowana, choć głos w środku mówi mi, że coś jest nie tak - nie słucham go, tłumaczę to po prostu tym, że boję się tego co nieznane i jest to naturalna reakcja. Na spotkaniu dowiaduje się, czym będę się zajmować, jakie mam możliwości podniesienia swoich kwalifikacji, no i oczywiście jakie będzie moje wynagrodzenie. To ostatnie nie bardzo mi odpowiada, stwierdzam, że trochę za niska pensja - ale mówię tak - nie wybrzydzaj, bierz to co chcą dać, przecież mówią, że jak się wdrożysz to będą lepsze pieniądze. Ok, podejmuję decyzję i zgadzam się.

Wychodzę ze spotkania i nie skaczę z radości - dziwne - dostałam pracę (ten wewnętrzny głos, że coś jest nie tak).
Dzwonię do znajomych, aby się pochwalić - radość ich jest WIELKA - gratulują i cieszą się. Ja niby też się cieszę, ale ciągle czuję, że coś jest nie tak.

Dziś idę do mojej jeszcze obecnej pracy, informuję pracodawcę, że dostałam pracę i czy możemy skrócić mój okres wypowiedzenia, omawiamy moje wcześniejsze odejście. Wracam do swoich obowiązków, dzwonię do kolegi, który odszedł z pracy z końcem roku, mam jeszcze parę spraw służbowych z nim do omówienia, zbaczamy z służbowych relacji i chwalę się, że znalazłam pracę w firmie X i cisza w jego telefonie, prosi mnie, abym jeszcze się wstrzymała, że on zna tę firmę, jego żona z nimi współpracowała. Ok rozłączamy się - oj ten głos w środku już do mnie krzyczy UWAŻAJ COŚ JEST NIE TAK. Mam telefon od córki tego kolegi (jesteśmy koleżankami) i mówi mi o tej firmie, że ona i jej mama miały "przyjemność" poznać tę firmę i z dobrego serca odradzają, abym nie podpisywała umowy. Ta firma to jedno wielkie oszustwo, nie rejestrują pracowników, nie wypłacają pensji. I pomyśleć, aby w dzisiejszych czasach jeszcze takie rzeczy miały miejsce.

Jutro wracam jeszcze na "stare śmieci", ale wyobraźcie sobie jak się czuję - chodzić do pracy w której już Cię nie chcą. :(

A ten głos - czyżby intuicja? 



Zachęcam do czytania dalej...