Witam w Podróży po Nowe Życie

Ten blog ma pomóc mnie i innym w odnalezieniu sensu życia, o tym co odkryłam poszukując siebie, o pasjach, które pomagają mi przetrwać ten ciężki czas. Zapraszam w podróż po nowe życie:)

Smiley face
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą radość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą radość. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 maja 2014

Dzień Mamy:)))

4 komentarze:
Chciałam napisać o rozprawie rozwodowej, która ostatnio miałam, ale w tak miły dzień jakim jest 26 maja, nie warto pisać o smutkach, zostawię ten temat na następny post.
***
KOCHANE MAMY
 w dniu Waszego i mojego święta przede wszystkim dużo radości i pociechy ze swoich dzieci, aby ten dzień był dla Was podziękowaniem za cały rok ciężkiej, ale jakże przyjemnej pracy jaką wkładamy w wychowanie naszych pociech. Dużo miłości i uśmiechu oraz szczęścia w byciu mamą.
***
Moje popołudnie z Synem było dzisiaj bardzo udane!!! Byłam na przedstawieniu klasowym jakie zorganizowała Pani Wychowawczyni i muszę powiedzieć, że tradycyjnie łezka mi się zakręciła. Pani i dzieci włożyły bardzo dużo pracy w przedstawienie, przygotowały pięknie stół ze słodkościami, kawą i napojami. Były też prezenty - każda mama dostała kosmetyczkę z filcu, koloru czerwono-szarego. Uszyła, je Wychowawczyni dla której duży szacunek i podziękowanie za trud włożony w te kosmetyczki, są zrobione profesjonalnie jak ze sklepu i na pewno ją wykorzystam. A dzieci z łyżki drewnianej zrobiły mamy, ja miałam różową sukienkę i czarne włosy hi hi - nieważne że mam jasne, "mama łyżka" jest piękna. Potem poszliśmy z Synem na lody.
Dziękuję, za tak piękny dzień:)))
Zachęcam do czytania dalej...

poniedziałek, 31 marca 2014

Do pracy:)

7 komentarzy:
Jutro do pracy:))))))

Co czuję? Radość i strach. Strach przed tym co nieznane. Troszkę się denerwuję, jak to będzie.

Trzymajcie kciuki:)))
Zachęcam do czytania dalej...

środa, 8 stycznia 2014

Brak słów:(

3 komentarze:
Wczoraj była radość, a dziś rozczarowanie.

Przed świętami byłam na rozmowie o pracę - wczoraj dostaje telefon, że gość decyduje się mnie zatrudnić i mam przyjechać aby omówić moje obowiązki i warunki zatrudnienia. Co czuje radość i strach przed czymś nowym, ale chyba większą radość - nie będę od marca bezrobotna.

Jadę na spotkanie, podekscytowana, choć głos w środku mówi mi, że coś jest nie tak - nie słucham go, tłumaczę to po prostu tym, że boję się tego co nieznane i jest to naturalna reakcja. Na spotkaniu dowiaduje się, czym będę się zajmować, jakie mam możliwości podniesienia swoich kwalifikacji, no i oczywiście jakie będzie moje wynagrodzenie. To ostatnie nie bardzo mi odpowiada, stwierdzam, że trochę za niska pensja - ale mówię tak - nie wybrzydzaj, bierz to co chcą dać, przecież mówią, że jak się wdrożysz to będą lepsze pieniądze. Ok, podejmuję decyzję i zgadzam się.

Wychodzę ze spotkania i nie skaczę z radości - dziwne - dostałam pracę (ten wewnętrzny głos, że coś jest nie tak).
Dzwonię do znajomych, aby się pochwalić - radość ich jest WIELKA - gratulują i cieszą się. Ja niby też się cieszę, ale ciągle czuję, że coś jest nie tak.

Dziś idę do mojej jeszcze obecnej pracy, informuję pracodawcę, że dostałam pracę i czy możemy skrócić mój okres wypowiedzenia, omawiamy moje wcześniejsze odejście. Wracam do swoich obowiązków, dzwonię do kolegi, który odszedł z pracy z końcem roku, mam jeszcze parę spraw służbowych z nim do omówienia, zbaczamy z służbowych relacji i chwalę się, że znalazłam pracę w firmie X i cisza w jego telefonie, prosi mnie, abym jeszcze się wstrzymała, że on zna tę firmę, jego żona z nimi współpracowała. Ok rozłączamy się - oj ten głos w środku już do mnie krzyczy UWAŻAJ COŚ JEST NIE TAK. Mam telefon od córki tego kolegi (jesteśmy koleżankami) i mówi mi o tej firmie, że ona i jej mama miały "przyjemność" poznać tę firmę i z dobrego serca odradzają, abym nie podpisywała umowy. Ta firma to jedno wielkie oszustwo, nie rejestrują pracowników, nie wypłacają pensji. I pomyśleć, aby w dzisiejszych czasach jeszcze takie rzeczy miały miejsce.

Jutro wracam jeszcze na "stare śmieci", ale wyobraźcie sobie jak się czuję - chodzić do pracy w której już Cię nie chcą. :(

A ten głos - czyżby intuicja? 



Zachęcam do czytania dalej...