Witam w Podróży po Nowe Życie

Ten blog ma pomóc mnie i innym w odnalezieniu sensu życia, o tym co odkryłam poszukując siebie, o pasjach, które pomagają mi przetrwać ten ciężki czas. Zapraszam w podróż po nowe życie:)

Smiley face
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mama. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mama. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 maja 2014

Dzień Mamy:)))

4 komentarze:
Chciałam napisać o rozprawie rozwodowej, która ostatnio miałam, ale w tak miły dzień jakim jest 26 maja, nie warto pisać o smutkach, zostawię ten temat na następny post.
***
KOCHANE MAMY
 w dniu Waszego i mojego święta przede wszystkim dużo radości i pociechy ze swoich dzieci, aby ten dzień był dla Was podziękowaniem za cały rok ciężkiej, ale jakże przyjemnej pracy jaką wkładamy w wychowanie naszych pociech. Dużo miłości i uśmiechu oraz szczęścia w byciu mamą.
***
Moje popołudnie z Synem było dzisiaj bardzo udane!!! Byłam na przedstawieniu klasowym jakie zorganizowała Pani Wychowawczyni i muszę powiedzieć, że tradycyjnie łezka mi się zakręciła. Pani i dzieci włożyły bardzo dużo pracy w przedstawienie, przygotowały pięknie stół ze słodkościami, kawą i napojami. Były też prezenty - każda mama dostała kosmetyczkę z filcu, koloru czerwono-szarego. Uszyła, je Wychowawczyni dla której duży szacunek i podziękowanie za trud włożony w te kosmetyczki, są zrobione profesjonalnie jak ze sklepu i na pewno ją wykorzystam. A dzieci z łyżki drewnianej zrobiły mamy, ja miałam różową sukienkę i czarne włosy hi hi - nieważne że mam jasne, "mama łyżka" jest piękna. Potem poszliśmy z Synem na lody.
Dziękuję, za tak piękny dzień:)))
Zachęcam do czytania dalej...

piątek, 11 kwietnia 2014

Dawno mnie tu nie było

5 komentarzy:
Dawno mnie tu nie było, ale miałam problemy z czasem - po prostu jego brak.
Ciągle w biegu, pobudka 4.50 rano, przyszykować wszystko i do pracy,
po pracy w domu po 16.00, lekcje z synem, jego zajęcia dodatkowe i kościół (mamy komunię 4 maja).
Wieczorem kąpiel i spać. Czasu dla siebie - zero.
Ale nie narzekam, cieszę się - mam pracę, lubię być ciągle w biegu (przynajmniej nie mam głupich myśli, nie analizuję mojego małżeństwa)
Na weekend też nie mam co czekać, bo jutro już zaczynam kurs księgowości i pół dnia poza domem, a potem trzeba będzie nadrobić zaległości domowe - sprzątanie, pranie, prasowanie i najmilsza część, czas z dzieckiem.

Dzisiaj mieliśmy bardzo fajne popołudnie, byliśmy na warsztatach wielkanocnych zorganizowanych przez wychowawcę klasy - takie nasze "Twórcze mamy" tylko, że z dziećmi. Szyliśmy z filcu zajączki, jajeczka, ptaszki. Było fantastycznie - pełen relaks.

A jutro na kurs, rano pobudka i .......do przodu.

Jedno się zmieniło - uśmiecham się, tak dawno tego nie robiłam tak szczerze, tak otwarcie, może dlatego, że.......napiszę innym razem jest to zbyt świeże, niepewne, nie chcę zapeszać.
Zachęcam do czytania dalej...

środa, 1 stycznia 2014

Czas na noworoczne postanowienia...ha ha

4 komentarze:
Czy to ma sens, czy warto coś postanawiać, hmm..... i tak życie pisze inny scenariusz.
Dzisiaj rano wstałam i obiecałam sobie, że koniec z zamartwianiem się, że czas na listę noworocznych postanowień i....... telefon do syna. Płakał, nie mogłam go uspokoić - nie wiem co wydarzyło się wczorajszej nocy, próbowałam go pocieszyć, żeby tata nie słyszał, że płacze. Wiem jaka była by jego reakcja, że mamusia dzwoni i denerwuje dziecko. Dzisiaj przyprowadza go o 21 więc już będę, przytulę, dam wsparcie.
No i ten telefon, płacz syna.......ech, przecież nie mogę, muszę być silna. Syla - dziękuję "szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko" - pierwszy punkt na mojej liście. Czas zająć się sobą, czas na odszukanie tego co pogubiłam przez 11 lat małżeństwa.  Pierwszych zgubiłam moich znajomych i przyjaciół - w zeszłym roku odnowiłam kontakty z ludźmi od których się odwróciłam, eks nigdy nie lubił moich znajomych, twierdził, że "rozwalają nasze małżeństwo" i ja potulna przestałam się z nimi spotykać, na szczęście oni się nie odwrócili. Dzisiaj byłam na kawie z moją przyjaciółką z liceum (zerwałam z nią kontakt, w jej najtrudniejszym okresie życia, kiedy zmarli jej rodzice, ja nie miałam dla niej czasu, tak sobie to tłumaczyłam - eks jej nie lubił). Teraz jesteśmy sobie bliskie, jak kiedyś. Gdy do niej zadzwoniłam w zeszłym roku to bardzo się ucieszyła. Dzisiejsza kawka była bardzo budująca, powiedziała patrz na plusy, zobacz ile zrobiłaś przez ten rok, co osiągnęłaś. Już czuję się lepiej. Otworzyłam się też na ludzi, poznałam ciekawe osoby, które pomogły mi, dzięki nim jestem tu dzisiaj i pozytywnie patrzę w przyszłość.
A więc wracam do mojej listy
1) Szczęśliwa mama - cokolwiek to znaczy, muszę zadbać o siebie i swój spokój, szukać radości w małych rzeczach i brać od życia to co najlepsze dla mnie. To na co nie mam wpływu, przyjąć i zaakceptować.
2) Praca - nie mogę nie robić nic, znajdę ją, a może czas spełnić marzenie i zacząć coś swojego, przecież są dotacje, jak się nie uda to na etat zawsze mogę wrócić. Może ta utrata pracy ma jakiś sens, może czas zacząć robić to o czym zawsze marzyłam.
3) Przestać palić - to brzydki nałóg, a tłumaczenie się, że zaczęłam palić bo mam teraz trudny okres w życiu to żadne tłumaczenie.
4) Czas zadbać o swoją kondycję, nie robię nic, poza wchodzeniem codziennie na II piętro, jeszcze tak niedawno biegałam z synem, ćwiczyłam, jeździłam na rowerze, a przez ostatnie dwa miesiące kanapa, czekoladki i kilka kilogramów więcej, a to nie pomaga w dobrym samopoczuciu. W sobotę namówię moje dziecko na łyżwy - wieki nie byłam na lodowisku.
Chyba wszystko, carpe diem - chyba czas zacząć to stosować, bo miniony dzień już nie wróci. Czasu nie cofnę.
Miłego:)
Zachęcam do czytania dalej...