No i zbliża się jesień,
a wraz z nią moje WIELKIE plany.
Wy też tak macie.......od poniedziałku, od weekendu, od wakacji....
zaczynam dbać o siebie - zdrowo się odżywiać, biegać, ćwiczyć. Zabieram się za naukę angielskiego i całe mnóstwo innych postanowień.
No niestety - mija poniedziałek, wtorek....., mija weekend, mijają wakacje......itd no i z moich postanowień nic
I dlaczego tak się dzieje?
Zachęcam do czytania dalej...
a wraz z nią moje WIELKIE plany.
Wy też tak macie.......od poniedziałku, od weekendu, od wakacji....
zaczynam dbać o siebie - zdrowo się odżywiać, biegać, ćwiczyć. Zabieram się za naukę angielskiego i całe mnóstwo innych postanowień.
No niestety - mija poniedziałek, wtorek....., mija weekend, mijają wakacje......itd no i z moich postanowień nic
Lenistwo, jesień, czy może za dużo od siebie wymagam?
W ten weekend, syn poszedł do ojca. A ja znów miałam wielki plan czego to nie zrobię - wielki porządek, pójdę do parku pobiegać, na rower, poczytam książkę, uporządkuję zdjęcia, zrobię porządek w dokumentach. I co z tego wyszło?
Zrobiłam tylko porządek.
W piątek byłam dłużej w pracy, wiec jak przyjechałam do domu to już mi się nic nie chciało, poza zjedzeniem placka, który dostałam od mamy. W sobotę miałam wielkie chęci, ale tylko na nich się skończyło. Przesiedziałam przed tv i w internecie, a wieczorem dostałam doła i wszystko straciło sens, nawet sobie pobeksałam jak to mi źle, że nikt mnie nie kocha i takie tam. A dziś rano zrobiłam porządek i poszłam do rodziców.
Weekend uważam za zmarnowany...........zastanawiam się jak to zmienić.
Może macie jakieś rady?
Moja psychoterapeutka (chodzę jeszcze na psychoterapię, pomaga mi to bardzo - rozwód był dla mnie WIELKĄ TRAUMĄ i jeszcze do końca nie pogodziłam się z tym), ale dobrze moja psychoterapeutka uważa, że wszystko chcę na raz, najlepiej jednego dnia, a doba jest za krótka. Mam wyznaczać sobie realne cele i po kolei.
Może ma rację......

