Witam w Podróży po Nowe Życie

Ten blog ma pomóc mnie i innym w odnalezieniu sensu życia, o tym co odkryłam poszukując siebie, o pasjach, które pomagają mi przetrwać ten ciężki czas. Zapraszam w podróż po nowe życie:)

Smiley face
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozmowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozmowy. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 lutego 2014

Jeszcze tylko cztery dni

4 komentarze:
Dajemy radę z synem,
codziennie wieczorkiem dzwonie do niego, wysyłam smsy (na prośbę syna). Syn wysyła również gdy tylko może, wiem, że burak nie pozwala mu odpisywać. Przykre! Kiedy dziecko mi powiedziało, że tata bardzo się wkurza gdy pisze do mnie smsa i on boi się odpisywać.
Nasze rozmowy są również kontrolowane przez buraka, ale nie jest to ważne. Ważne jest to, że mój Zuch ma poczucie, że jestem.
***
Pocieszam się tym, że nie może być bardzo źle - jest w końcu na wakacjach, jeździ na nartach, bawi się z tamtymi dziećmi.
Choć pamiętam, jak wrócił z wakacji letnich - płakał, przytulał się, nie mógł w nocy spać, do dzisiaj mówi, że były to najgorsze wakacje. A przecież był w Egipcie, powinien się super bawić, zawsze marzył, by tam pojechać.
***
A ja,
kocham moje dziecko najmocniej jak tylko potrafię, staram się z nim dużo rozmawiać i chcę aby miał poczucie, że zawsze może do mnie przyjść, kiedy będzie mu źle. 

Czy jestem nadopiekuńcza?
Wiem, że czasami tak, że za bardzo go rozpieszczam, ale chce aby pomimo tej trudnej sytuacji poczuł się czasami wyjątkowo, aby wiedział, że jest ważny, że jego uczucia są ważne.
Ha ha ......A tak jestem normalną matką, tez czasami powyzywam, dam karę, ale najczęściej staram się rozmawiać, tłumaczyć (metoda moich rodziców - nie pamiętam kar u mnie w domu, ale długie rozmowy, dlaczego to jest złe, co jest ważne, jak należy postąpić. Uczciwość, szczerość i otwartość - to pamiętam w domu, do dzisiaj wiem, że jak mi jest źle to mogę do nich przyjść i porozmawiać)


Zachęcam do czytania dalej...

środa, 15 stycznia 2014

Kolejne rozmowy

4 komentarze:
Szukanie pracy - ciąg dalszy - nie poddaję się, przecież w końcu ktoś mnie zatrudni.

Po ostatnich wydarzeniach z oszustem, jestem czujna. Przed pójściem na rozmowę, sprawdzam opinię o danej firmie w internecie. Byłam ostatnio na dwóch rozmowach.
Pierwsza w firmie transportowej - szef był mną zachwycony, tylko szkoda, że nie moimi kwalifikacjami, a urodą (rzecz gustu), nie wiedział jeszcze na jakie stanowisko chce mnie zatrudnić, ale od poniedziałku miałam przyjść już do niego do pracy. Ciekawe na jakie stanowisko aplikowałam, koleżanka się śmiała, że na stanowisko kochanki szefa. Nie wiem i się nie dowiem, podziękowałam.
Druga rozmowa odbyła się dzisiaj, też firma transportowa, ale na szczęście tematem spotkania nie była moja uroda tylko kwalifikacje na konkretne stanowisko. Jak poszło? Zobaczymy, mają się odezwać w przyszłym tygodniu.
I tyle z moich ostatnich "przygód" szukania pracy. Jutro i pojutrze mam kolejne rozmowy.




Zachęcam do czytania dalej...

piątek, 10 stycznia 2014

Powracam myślami do.....

4 komentarze:
Powracam myślami do zeszłego weekendu, a konkretnie do niedzieli, kiedy to z synem rządziliśmy w kuchni, przygotowując torcik na jego imieniny. Uwielbiamy razem "pichcić" w kuchni, jest to nasz czas, nie ma komputera, telewizji - jest nasze królestwo KUCHNIA:).
Mamy wówczas czas tylko dla siebie - współpraca w przygotowywaniu jedzenia i rozmowy (o wszystkim, tym co nas cieszy i smuci) bardzo budują naszą relację. Uwielbiam to.
A oto nasze dzieło, goście zachwycali się nie tylko smakiem, ale i dekoracją naszego torcika 


Zachęcam do czytania dalej...