Witam w Podróży po Nowe Życie

Ten blog ma pomóc mnie i innym w odnalezieniu sensu życia, o tym co odkryłam poszukując siebie, o pasjach, które pomagają mi przetrwać ten ciężki czas. Zapraszam w podróż po nowe życie:)

Smiley face
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urodziny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urodziny. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 stycznia 2014

Kiedyś nie wyobrażałam sobie życia bez niego, a dziś....

4 komentarze:
 Kiedyś nie wyobrażałam sobie życia bez niego, oddychałam tym samym powietrzem, robiłam wszystko, aby być w jego oczach idealną żoną, matką, gospodynią. Byłam dla niego i tylko jego, nikt dookoła się nie liczył, przyjaciele, znajomi - był tylko on. On powiedział, że białe to czarne - to tak musiało być - tak było dobrze, tak było idealnie - on wiedział wszystko najlepiej. Nie miałam swojego życia, - zresztą nie miałam na nie czasu, przecież musiałam się wyrabiać w swoich obowiązkach i zadaniach, nie miałam swojego zdania.
A dziś nie wyobrażam sobie życia z nim, nie oddycham już tym powietrzem, wyszłam na zewnątrz i teraz oddycham świeżym i zdrowym - powoli staję się sobą Podejmuję samodzielnie decyzję - białe jest białe, a czarne to czarne i nikt nie będzie mi mówił, że jest inaczej, nie pozwolę już na to. Już nie muszę się wyrabiać w byciu idealną, bo przecież nikt nie jest idealny, już nie muszę być służącą, kucharką, praczką i sprzątaczką, już nie muszę robić coś wbrew sobie - jestem wolna i dobrze mi z tym. 
Jest tyle rzeczy które mnie ominęły, tyle książek, których jeszcze nie przeczytałam, tyle rzeczy których się jeszcze nie nauczyłam - przyszedł czas aby to nadrobić.
Dzisiejszy dzień był bardzo pracowity - wraz synem zrobiliśmy tort bezowy na mojej mamy urodziny, masa do tortu wyszła tak dobra, że musieliśmy jej dorabiać (i moja tygodniowa dieta - poszła dziś w zapomnienie- trudno jest weekend),upiekliśmy jeszcze babeczki cytrynowe. Było robienie laurek na zbliżające się święto Babci i Dziadka, do tego wspólne rozbieranie choinki i porządki - zrobił się mały bałagan po rozebranym drzewku świątecznym. A i jeszcze byliśmy u mojej koleżanki, graliśmy wszyscy wraz z jej dziećmi w grę "5 sekund" - polecam (uwielbiamy w to grać z synem).
Oj dużo się u nas dzisiaj działo, ten dzień był na szóstkę, uwielbiam takie weekendy, kiedy jestem z synem, uwielbiam nasze wspólne "pichcenie' w kuchni.
To są niezapomniane chwile, które nigdy by się nie zdarzyły gdybym była z eks, robię tak wiele rzeczy, których nie miałabym okazji zrobić będąc z nim - chociażby to, że mam swojego bloga, że mój syn będzie miał miłe wspomnienia z tych naszych wspólnych weekendów - odnajduję siebie, swoje przyjemności i radości - ZACZYNAM BYĆ SOBĄ i jest mi z tym dobrze:)

Zachęcam do czytania dalej...