Witam w Podróży po Nowe Życie

Ten blog ma pomóc mnie i innym w odnalezieniu sensu życia, o tym co odkryłam poszukując siebie, o pasjach, które pomagają mi przetrwać ten ciężki czas. Zapraszam w podróż po nowe życie:)

Smiley face
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 sierpnia 2015

Hmm.........brakowało mi tego, zatęskniłam

4 komentarze:
Hmm...........zatęskniłam za blogiem.
Hmm..........sama nie wiem, dlaczego tu jestem.
Może dlatego, że cały czas szukam siebie, szukam nowego życia -życia po rozwodzie.

Jestem już w innym miejscu niż rok temu, choć czasami mam wrażenie, że wracam do początku, że nie poszłam do przodu, że tęsknię za byłym mężem i pełną rodziną. Ale już tego nie ma, nie mam męża, nie mam pełnej rodziny. Jest były mąż, jego kochanka, ja i syn. Ja zmieniona - silna, uśmiechnięta, pewna siebie.

Dobra dosyć tych przemyśleń, przecież na swój sposób jestem szczęśliwa, spełniona i wcale nie chciałam pisać o byłym. Tylko o sobie i mojej drodze do uwierzenia w siebie.
Cale małżeństwo, miałam wmawiane, że nadaję się tylko do tak przysłowiowych "garów", to on robił karierę - moja praca nic nie była warta, to on zarządzał finansami - bo przecież jak ja bym to robiła to za prąd nie umiałabym zapłacić i bez prądu byśmy byli, to on był ten najprzystojniejszy - a ja mam się cieszyć, że takie cudo mi się trafiło i wziął tę szarą myszkę. A tu proszę mieszkam sama z synem już trzy lata i HURA mamy prąd (rachunki zapłacone) i w końcu udało mi się i wybrałam się na...
WAKACJE

Po trzech latach od rozstania wybrałam się na urlop - ja i syn.
Kiedyś będąc mężatką nie pojechałabym sama tyle kilometrów - bo, nie dałabym rady, bo nie umiem tak dobrze jeździć samochodem, bo bym nie trafiła do celu, bo tylko mąż to potrafi.
A tu proszę - ja to potrafię i nie tylko to. Byłam już z synem na wycieczce we Wrocławiu i w Kruszwicy, A teraz wakacje w Kudowie Zdrój, Czechy i Malbork. Troszkę się najeździłam, ale było warto.
A warto - bo odwiedziłam piękne miejsca, zrelaksowałam się, wypoczęłam

Ale warto było przede wszystkim, dlatego, że udowodniłam sobie, że ja potrafię: dobrze jeździć samochodem, że nie zgubiłam się, i do tego bardzo dobrze się bawiłam.
I co najważniejsze to były moje WAKACJE - spędziłam je tak jak lubię - czyli zwiedzałam, poznawałam nowe miejsca
 - było aktywnie, ciekawie, bez stresu, krzyku i nerwów. Był luz i spokój.

Pisząc tego posta nie chcę być złośliwa w stosunku do byłego.
Chcę pokazać innym, że każdy z  nas ma w sobie siłę, że w życiu trzeba iść do przodu (wiem nie zawsze jest super), Trzeba tylko uwierzyć w siebie.

Ja tego własnie cały czas się uczę, a te wakacje dały mi siłę i moc na lepsze jutro
Ps. Zbieram już na następne. A te fotki z mojego urlopu i będą kolejne:)
Zachęcam do czytania dalej...

niedziela, 19 stycznia 2014

Kiedyś nie wyobrażałam sobie życia bez niego, a dziś....

4 komentarze:
 Kiedyś nie wyobrażałam sobie życia bez niego, oddychałam tym samym powietrzem, robiłam wszystko, aby być w jego oczach idealną żoną, matką, gospodynią. Byłam dla niego i tylko jego, nikt dookoła się nie liczył, przyjaciele, znajomi - był tylko on. On powiedział, że białe to czarne - to tak musiało być - tak było dobrze, tak było idealnie - on wiedział wszystko najlepiej. Nie miałam swojego życia, - zresztą nie miałam na nie czasu, przecież musiałam się wyrabiać w swoich obowiązkach i zadaniach, nie miałam swojego zdania.
A dziś nie wyobrażam sobie życia z nim, nie oddycham już tym powietrzem, wyszłam na zewnątrz i teraz oddycham świeżym i zdrowym - powoli staję się sobą Podejmuję samodzielnie decyzję - białe jest białe, a czarne to czarne i nikt nie będzie mi mówił, że jest inaczej, nie pozwolę już na to. Już nie muszę się wyrabiać w byciu idealną, bo przecież nikt nie jest idealny, już nie muszę być służącą, kucharką, praczką i sprzątaczką, już nie muszę robić coś wbrew sobie - jestem wolna i dobrze mi z tym. 
Jest tyle rzeczy które mnie ominęły, tyle książek, których jeszcze nie przeczytałam, tyle rzeczy których się jeszcze nie nauczyłam - przyszedł czas aby to nadrobić.
Dzisiejszy dzień był bardzo pracowity - wraz synem zrobiliśmy tort bezowy na mojej mamy urodziny, masa do tortu wyszła tak dobra, że musieliśmy jej dorabiać (i moja tygodniowa dieta - poszła dziś w zapomnienie- trudno jest weekend),upiekliśmy jeszcze babeczki cytrynowe. Było robienie laurek na zbliżające się święto Babci i Dziadka, do tego wspólne rozbieranie choinki i porządki - zrobił się mały bałagan po rozebranym drzewku świątecznym. A i jeszcze byliśmy u mojej koleżanki, graliśmy wszyscy wraz z jej dziećmi w grę "5 sekund" - polecam (uwielbiamy w to grać z synem).
Oj dużo się u nas dzisiaj działo, ten dzień był na szóstkę, uwielbiam takie weekendy, kiedy jestem z synem, uwielbiam nasze wspólne "pichcenie' w kuchni.
To są niezapomniane chwile, które nigdy by się nie zdarzyły gdybym była z eks, robię tak wiele rzeczy, których nie miałabym okazji zrobić będąc z nim - chociażby to, że mam swojego bloga, że mój syn będzie miał miłe wspomnienia z tych naszych wspólnych weekendów - odnajduję siebie, swoje przyjemności i radości - ZACZYNAM BYĆ SOBĄ i jest mi z tym dobrze:)

Zachęcam do czytania dalej...