Witam w Podróży po Nowe Życie

Ten blog ma pomóc mnie i innym w odnalezieniu sensu życia, o tym co odkryłam poszukując siebie, o pasjach, które pomagają mi przetrwać ten ciężki czas. Zapraszam w podróż po nowe życie:)

Smiley face
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 kwietnia 2014

Dawno mnie tu nie było

5 komentarzy:
Dawno mnie tu nie było, ale miałam problemy z czasem - po prostu jego brak.
Ciągle w biegu, pobudka 4.50 rano, przyszykować wszystko i do pracy,
po pracy w domu po 16.00, lekcje z synem, jego zajęcia dodatkowe i kościół (mamy komunię 4 maja).
Wieczorem kąpiel i spać. Czasu dla siebie - zero.
Ale nie narzekam, cieszę się - mam pracę, lubię być ciągle w biegu (przynajmniej nie mam głupich myśli, nie analizuję mojego małżeństwa)
Na weekend też nie mam co czekać, bo jutro już zaczynam kurs księgowości i pół dnia poza domem, a potem trzeba będzie nadrobić zaległości domowe - sprzątanie, pranie, prasowanie i najmilsza część, czas z dzieckiem.

Dzisiaj mieliśmy bardzo fajne popołudnie, byliśmy na warsztatach wielkanocnych zorganizowanych przez wychowawcę klasy - takie nasze "Twórcze mamy" tylko, że z dziećmi. Szyliśmy z filcu zajączki, jajeczka, ptaszki. Było fantastycznie - pełen relaks.

A jutro na kurs, rano pobudka i .......do przodu.

Jedno się zmieniło - uśmiecham się, tak dawno tego nie robiłam tak szczerze, tak otwarcie, może dlatego, że.......napiszę innym razem jest to zbyt świeże, niepewne, nie chcę zapeszać.
Zachęcam do czytania dalej...

środa, 12 lutego 2014

Jeszcze tylko cztery dni

4 komentarze:
Dajemy radę z synem,
codziennie wieczorkiem dzwonie do niego, wysyłam smsy (na prośbę syna). Syn wysyła również gdy tylko może, wiem, że burak nie pozwala mu odpisywać. Przykre! Kiedy dziecko mi powiedziało, że tata bardzo się wkurza gdy pisze do mnie smsa i on boi się odpisywać.
Nasze rozmowy są również kontrolowane przez buraka, ale nie jest to ważne. Ważne jest to, że mój Zuch ma poczucie, że jestem.
***
Pocieszam się tym, że nie może być bardzo źle - jest w końcu na wakacjach, jeździ na nartach, bawi się z tamtymi dziećmi.
Choć pamiętam, jak wrócił z wakacji letnich - płakał, przytulał się, nie mógł w nocy spać, do dzisiaj mówi, że były to najgorsze wakacje. A przecież był w Egipcie, powinien się super bawić, zawsze marzył, by tam pojechać.
***
A ja,
kocham moje dziecko najmocniej jak tylko potrafię, staram się z nim dużo rozmawiać i chcę aby miał poczucie, że zawsze może do mnie przyjść, kiedy będzie mu źle. 

Czy jestem nadopiekuńcza?
Wiem, że czasami tak, że za bardzo go rozpieszczam, ale chce aby pomimo tej trudnej sytuacji poczuł się czasami wyjątkowo, aby wiedział, że jest ważny, że jego uczucia są ważne.
Ha ha ......A tak jestem normalną matką, tez czasami powyzywam, dam karę, ale najczęściej staram się rozmawiać, tłumaczyć (metoda moich rodziców - nie pamiętam kar u mnie w domu, ale długie rozmowy, dlaczego to jest złe, co jest ważne, jak należy postąpić. Uczciwość, szczerość i otwartość - to pamiętam w domu, do dzisiaj wiem, że jak mi jest źle to mogę do nich przyjść i porozmawiać)


Zachęcam do czytania dalej...

poniedziałek, 10 lutego 2014

Tydzień bez dziecka:(

10 komentarzy:
Wczoraj wieczorem - oddałam syna burakowi na drugi tydzień ferii. Serce mnie bolało gdy pakowałam walizkę dziecka na wyjazd z kochanką - jeszcze się do tego nie przyzwyczaiłam, jeszcze to jest dla mnie niezrozumiałe i ciężkie. Nie życzę tego żadnej matce.
***
Syn - zdenerwowany, boi się wyjazdu z kochanka i jej dziećmi, jest zazdrosny o tatę, który tylko na niego krzyczy i zajmuje się tamtymi dziećmi. Ostatnio powiedział mi, że tata przestaje go kochać - było mi bardzo smutno, że nasze dziecko tak myśli.
***
Zadzwoniłam do niego i serce mi pęka - jest mu ciężko, boi się. Dlaczego tak się dzieje, jest na wakacjach, a płacze mi do słuchawki, że nie daje rady. Niech już minie ten tydzień.
***
Przepraszam, chciałam napisać o tym jak spędzę ten tydzień, jak się bedę relaksować, uczyć i szukać pracy, ale po telefonie do mojego Skarba ech....
Muszę przez to przejść, mój syn również musi się przyzwyczaić, że będzie spędzał czas z ojcem, kochanką i jej dziećmi. Nie mam na to wpływu, przykro mi, że burak nie przygotował na to dziecka, że nie liczy się z jego uczuciami.

Zachęcam do czytania dalej...

niedziela, 26 stycznia 2014

Mój weekend - sama i nie sama.

6 komentarzy:
Mój weekend - weekend bez dziecka.
Pierwszy spokojny, samotny.... i nie samotny weekend.


Myśl - na marginesie
Często zadaję sobie pytanie: czy jestem sama, czym jest samotność i czy jej doświadczam?
Kiedy czuję pustkę w sercu?

Kiedyś wydawało mi się (tak to jest odpowiedni zwrot: wydawało mi się), że samotność jest tylko wtedy, kiedy nie jestem w żadnym związku i gdy eks ode mnie odszedł (hmm... właściwie to ja od niego odeszłam, gdy dowiedziałam się, że ma kochankę, choć nie to on odszedł - emocjonalnie, duchowo) to własnie doświadczyłam samotności, ale przecież ja przez ostatnie 5 może 6 lat małżeństwa byłam samotna i to bardziej samotna niż w dniu rozstania. 

Weekend - syn u ojca i znów sama, ale już nie czuję się sama, przecież mam dziecko, które kocha pomimo; mam rodziców,siostrę i ich miłość, której doświadczam na co dzień; mam znajomych, i tych których odzyskałam i tych nowych, których poznałam; mam bloga; mam pasje, które odkryłam; i najważniejsze znów jestem sobą i mogę samodzielnie podejmować decyzję i być za nie odpowiedzialna.

I teraz czuję się dobrze, gdy siedzę w kuchni przy stole i mam czas tylko dla siebie, na swoje zajęcia, na książkę, na naukę. Jestem zrelaksowana, nie muszę nigdzie gonić, nie muszę być na posyłki eks, nie mam pokazywane palcem gdzie jeszcze jest bałagan, nie muszę oglądać meczu, nie słyszę, że jestem beznadziejna i głupia. Jestem u siebie w swojej kuchni, piję herbatkę i jest mi dobrze, nie czuję się ani beznadziejna, ani głupia.

Trochę to potrwało, abym to zrozumiała - nie jesteś sama.



Zachęcam do czytania dalej...

niedziela, 3 listopada 2013

Kolejny samotny weekend

1 komentarz:

Kolejny samotny weekend - tzn. bez dziecka. Strasznie bolą te dni kiedy syn jest u ojca i jego kochanki. Dzisiaj byli razem na basenie, czy tworzą rodzinę, czy są rodziną, a gdzie w tym wszystkim jestem ja, mama jego dziecka i jeszcze żona. Nie da się mnie wymazać gumką, ja jestem i dla syna zawsze będę. On ma tylko namiastkę naszego dziecka - co drugi weekend i raz lub dwa razy w tygodniu.  A gdzie w tym wszystkim jest nasz syn, dwa domy, dwie rodziny. Za dużo tego dla mnie, nie ogarniam tego. Boli....., że nasze dziecko musi przez to przechodzić, że nie ma norlamnej zdrowej rodziny.
Staram się wypełnić sobie czas, gdy jestem sama - spotkanie z koleżankami, czasem zakupy, nadrabianie zaległości domowych. I co z tego gdy w sercu jest pustka. Dzisiaj rano byłam z koleżanką na zakupach po ozdoby i to dzieła, które w tym smutku wyczarowałam. Jak się Wam podobają?




Zachęcam do czytania dalej...